AAA
Szkoła Podstawowa im. Wł. St. Reymonta
w Kłodzku

Aktualności

21 czerwca 2017 13:06 | Aktualności

ZIELONA SZKOŁA NA BURSZTYNOWYM WYBRZEŻU

Szczegółowa relacja ze wspólnego wyjazdu do Łeby uczniów z klas 3c, 3b, 2a i 2c, pod opieką pań: M. Adamiak, M. Chrostowskiej, J. Mani oraz pana P. Strychanieckiego.

I

Naszą pięciodniową wyprawę nad Morze Bałtyckie rozpoczynamy w pierwszy poniedziałek czerwca. Rozochoceni widokiem bezchmurnego nieba i wyjątkowo, jak na piątą rano, intensywnych promieni słońca, snujemy wizje błogiego relaksu na rozgrzanej plaży. Od celu podróży oddziela nas jednak ponad siedemset kilometrów – długie godziny monotonnej, nużącej jazdy autokarem.

Na szczęście w planach mamy postój w Toruniu. Czeka tam na nas pani przewodnik, gotowa do zabrania zaspanych jeszcze po wczesnej pobudce gimnazjalistów na przechadzkę ulicami miasta, a jednocześnie wyprawę w głąb jego historii, poprzez liczne ciekawostki, legendy, a także zawiłe sekrety architektury. Najbardziej emocjonującym wyzwaniem okazuje się wspinaczka po krętych i niebezpiecznie śliskich, wąskich schodach wieży Katedry Świętojańskiej. Pokonanie 200 stopni odpłaca się doskonałą perspektywą na całe miasto oraz widokiem największego średniowiecznego dzwonu w Polsce – Trąby Bożej (łac. Tuba Dei). Na zakończenie wizyty w Toruniu otrzymujemy chwilę czasu wolnego. Nasza ponad 40-osobowa grupa rozchodzi się po mieście w poszukiwaniu oryginalnych pamiątek, tradycyjnych pierników czy orzeźwiających wyrobów lokalnych lodziarni.

Następne godziny spędzamy ponownie w naszym srebrnym pojeździe, wyglądając niedalekiego już wybrzeża. Do Łeby docieramy w okolicach ósmej wieczorem. Niestety z okien niewielkiego pensjonatu nie jesteśmy w stanie dostrzec choćby śladu upragnionego morza. Nasz niedosyt zaspokoić postanawiają nauczyciele, ogłaszając tuż po dość przeciętnym, „stołówkowym” posiłku, grupowy spacer na plażę. Choć odległa o ponad 600 metrów i skrzętnie skryta za zasłoną lasów, zdecydowanie przewyższa moje oczekiwania.

            Otoczeni ognistopomarańczowym blaskiem powoli zachodzącego słońca przechadzamy się po rozległych piaskach. Wspaniałe wrażenie robi zarówno widok kremowego wybrzeża, ciągnącego się daleko za granicami szerokiego horyzontu, jak i zaskakująca czystość oraz naturalność plaży, która pozbawiona typowych dla sezonu wakacyjnego setek turystów, zdaje się stanowić odciętą od przeludnionego i zaśmieconego świata, ostoję przyrody.

II

Dzień drugi w całości przeznaczamy na relaks. Co prawda opiekunowie wycieczki dbają, aby w nasz przebieg dnia nie wkradła się nuda, jednak nawet dopracowany co do minuty plan, nie wpływa negatywnie na nastroje nastawionych na błogie, niekontrolowane lenistwo gimnazjalistów.

Po smacznym śniadaniu w formie niezbyt obfitego bufetu ponownie wybieramy się na plażę, by skorzystać z łamiącej wszelkie wcześniejsze ponure prognozy, słonecznej i zaskakująco ciepłej pogody. Temperatura blisko 25ºC pozwala naszym plażowiczom na założenie strojów kąpielowych, a nawet na skorzystanie z, jak zawsze orzeźwiających, wód Bałtyku. W godzinach popołudniowych, po trzeciej już wizycie na plaży, przenosimy się do centrum Łeby. Tu przeznaczamy czas na niespieszne przechadzki uliczkami miasta, nadal w znacznej części uśpionego w oczekiwaniu na nadchodzące już otwarcie sezonu 2017.

III

Kolejny poranek wita nas deszczem. To dzięki niemu nasze plany ulegają zmianie, a my zyskujemy nieczęstą na szkolnych wycieczkach możliwość wypoczywania aż do 9 rano. Wkrótce jednak ulewa ustaje, umożliwiając nam wyjazd na tereny pobliskiego Słowińskiego Parku Narodowego – miejsca występowania unikatowych w skali całej Europy wydm ruchomych.

Spontanicznie decydujemy się tam na rejs po przybrzeżnym jeziorze – Łebsku, w kierunku wydm. Gdy kroczymy boso przez pustynny krajobraz Parku, już tylko nieustający wiatr przypomina nam, że nadal przemieszczamy się po terenach ojczystego kraju.

Przed powrotem na pokład zapoznajemy się jeszcze z eksponatami Muzeum Wyrzutni Rakiet – niewielkiego kompleksu ukrytego wśród lasów Parku.

 

 

IV

Dzień czwarty rozpoczyna się wcześnie – o dziewiątej nasza grupa jest już gotowa do drogi, wkrótce ruszamy do Trójmiasta.

Jako pierwszą odwiedzamy najbliższą nam Gdynię. Wystawieni na przenikliwy, chłodny wiatr, oczekujemy na wejście do Akwarium – centrum edukacyjnego o bogatych zasobach morskich stworzeń z całego świata. Po błyskawicznym zapoznaniu się z ekspozycjami placówki, ruszamy na przechadzkę z przewodnikiem, który zapoznaje nas z historią miejscowego portu i najbardziej znaczących okrętów.

Przenosimy się do Sopotu. Słynne miasteczko z miejsca urzeka mnie czarującym wybrzeżem. Wszystko wydaje się być tu perfekcyjnie rozplanowane – jasne, okazałe budynki i otaczające je francuskie ogrody, rozległe place, zadbane parki… Sopot kusi widokiem luksusowych hoteli, eleganckich kawiarenek, rozległych plaż, a w końcu wspaniałego mola dodającemu wizerunkowi miasta szykownej nowoczesności.

Niestety nie zatrzymujemy się tu na długo – prędko przenosimy się do pełnego klimatycznych, wielobarwnych kamienic Gdańska. Zależy nam na zapoznaniu się ze zbiorami niedawno otwartego Muzeum II Wojny Światowej – niezwykle nowoczesnej placówki budzącej niemałe polityczne kontrowersje. Nie zważając na to, przede wszystkim chcemy pogłębić swoją wiedzę o tych trudnych, przerażających czasach i przemyśleć tragiczne w skutkach błędy ówczesnych przywódców. W końcu naszym zadaniem jest poprowadzić świat w przyszłość tak, aby nie dopuścić do ich powtórzenia.

 V

Ostatniego poranka, tuż po posiłku i posprzątaniu pokoi, wyjeżdżamy do Malborka.          

Siedziba dawnych Mistrzów Krzyżackich przyciąga wzrok już z daleka. Zamek, choć w przeważającej części zrekonstruowany po doznanych w XVIII wieku zniszczeniach, robi wspaniałe wrażenie swoimi, zgodnymi z pierwotnymi, rozmiarami i kunsztem wykonania. W jego wnętrzu odnajdujemy zaskakująco liczne dzieła z czasów średniowiecza, przede wszystkim niezwykle barwne polichromie (malowidła zdobiące ściany lub stropy budowli). Zapoznajemy się także z niedawno otwartą wystawą poświęconą bałtyckim bursztynom i następującym z biegiem historii zmianom w uzbrojeniu wojsk.

Z dawnego Marienburga wyjeżdżamy po niespełna trzech godzinach. Do Kłodzka docieramy z opóźnieniem, równo o północy.

 

Dzięki tegorocznej wycieczce nad morze, czerwcowy tydzień szkolny spędziliśmy aktywnie i niezaprzeczalnie ciekawie. Mało kto jednak krył radość z powrotu do domu. Tu czekały nas stęsknione rodziny, wygodne posłania...
i ciepła woda, którą prawdziwie docenić można jedynie po choć pięciu dniach jej braku.

 

Pisała, w imieniu uczestników tegorocznej Zielonej Szkoły,

Julia Myślińska

Przeczytano: 241 razy. Wydrukuj|Poleć znajomemu|Do góry

Zdjęcia:

Nowa szkoła